Żużlowcy Stali Gorzów przegrali 41-49 z GKM Grudziądz w zaległym meczu PGE Ekstraligi. Nie mogło być inaczej – w zespole mistrzów Polski na poziomie jeździli tylko Bartosz Zmarzlik i Niels Kristian Iversen.  

Niewiele zabrakło do tego, żeby Stal nie obronił nawet bonusa z I meczu, w którym wygrał 19 punktami. GKM w pewnym momencie prowadził 14 punktami(po 12 biegu) i mistrz Polski musiał mocno się wysilać, żeby 1 punkt pojechał do Gorzowa. Na szczęście biegi nominowane padły łupem Stali i mecz skończył się „przyzwoitą” porażką gorzowian.
A mecz zaczął się w ogóle od mocnego uderzenia  miejscowych – GKM prowadził po 3 wyścigu 13-5. Potem Stal zeszła na 4 punkty, ale siódmy i dziewiąty bieg GKM wygrał  po 5-1 i odskoczył na 33-21 i spokojnie wygrał.
Czy trzecia porażka z rzędu mistrzów kraju to już kryzys? – o to Radio Zachód pytało po meczu trenera Stanisława Chomskiego, trenera Stali. Chomski stwierdził, że kilku jego zawodników ma rzeczywiście problem i chce jak najszybciej zorganizować spotkanie całego zespołu w Gorzowie, podczas którego można by popracować nad problemami. -Nie mogę jednak tego cały czas zrobić, bo zawodnicy są w rozjazdach, mam m.in trzech jeźdźców z GP i ciężko się spotkać –  mówił.
A najwięcej w gorzowskim zespole do roboty mają Vaculik i Pawlicki oraz Kasprzak – dzisiaj zwłaszcza dwaj pierwsi pojechali słabo.

 
Źródło: Radio Gorzów - Jacek Białogłowy