Wraz z nadejściem pierwszych chłodniejszych dni mieszkańcy coraz częściej chcą dokarmiać ptaki.


 Przypominamy o zachowaniu kilku istotnych zasad.
W ostatnich latach daje się mocno odczuć skutki ocieplenia klimatu. Przejawia się to utrzymywaniem się dodatnich temperatur w okresie zimowym. W takich warunkach ptaki łatwiej znajdują pożywienie. Z tego względu nie należy niepokoić się o kondycję np. kaczek, łabędzi i gołębi nawet podczas przymrozków, wichur i opadów deszczu czy śniegu. Ptaki są przygotowane do takich warunków.
 
Chcąc pomóc ptakom wolno żyjącym na terenie miasta na pewno nie należy podawać im mokrego, starego chleba oraz resztek z domowego stołu. Nie należy także dokarmiać ptaków „na zapas”. Karmę dla ptaków należy wykładać w takiej ilości, jaką są one w stanie zjeść natychmiast, aby się nie psuła i nie przymarzła.
 
Dla wielu gatunków ptaków szkodliwy jest – tak chętnie używany do ich karmienia – chleb. Nie należy go podawać wróblom, mazurkom, sikorom, kosom, kwiczołom, dzwońcom, trznadlom i ziębom. Wyjątkiem są jedynie gołębie miejskie, sierpówki, kawki lub gawrony, które tolerują suche białe pieczywo pokrojone w drobną kostkę.
 
Kaczki i łabędzie preferują ziarna zbóż i drobno pokrojone świeże surowe lub ugotowane warzywa, ale bez przyprawiania solą.
Ptaki wolno żyjące można dokarmiać jedynie w wyjątkowych sytuacjach np., gdy przez kilka dni z rzędu utrzymują się temperatury poniżej 0oC, a także kiedy zbiorniki wodne są zamarznięte na całej tafli w sposób utrudniający ptakom wodnym zdobywanie pokarmu.
 
Popularna forma dokarmiania ptaków jest pozostawianie pożywienia w karmnikach. Przyzwyczaiły się do nich w większości gatunki pospolite i niezagrożone – sikory: bogatka i modraszka, dzwońce, wróble, gile. Oprócz właściwego pożywienia trzeba pamiętać również o względach higienicznych - niedoczyszczona podłoga, gdzie oprócz resztek pokarmu, gromadzą się ptasie odchody, może stać się siedliskiem pasożytów i miejscem roznoszenia ptasich chorób, głównie salmonellozy. Karmniki odwiedzają chętnie drapieżniki (koty, kuny, ptaki drapieżne), dla których nasi podopieczni stają się potencjalną ofiarą.
Źródło: Gorzow Przystan